Bog of Frogs Loop czyli nieładna nazwa ale ładne widoki

12:50 oh rainy day 1 Comments

Bog of Frogs Loop, to jedna z kilku widokowych tras wokół półwyspu Howth. Z racji wspólnych wycieczek z Blanką (i trzeba przyznać dopiero niedawno odkrytej tej atrakcji) nigdy nie przeszliśmy całego szlaku razem. Szacowany czas wycieczki to 2,5 - 3,5 godziny z zaznaczeniem, że mimo iż to nie Everest, szlak jest trudny. Trasa obejmuje 10 kilometrów trekkingu często po skalnych ścieżkach wzdłuż klifu, skarpach, przez torfowiska* niedaleko najwyższego punktu na półwyspie - Ben of Howth (tu kiedyś byliśmy, też na zachodzie słońca KLIK). Warto mieć odpowiednie buty dobrze trzymające stopę, klify to nie asfaltówka na Morskie Oko, choć i tu nie polecam sandałków ;) Coś do picia i coś od deszczu, jednak nie wyobrażam sobie wycieczki na klifach w deszczu, słabo robi mi się na samą myśl.



Cała trasa ma morski charakter. Z widokiem na miasteczko i marinę w Howth, Balscadden Bay w której codziennie rybacy łowią skorupiaki (z samego rana na pewno zobaczymy kutry), na horyzoncie Ireland Eye i lądujące w Dublinie samoloty. Uroczą plażę ukrytą między klifami (tu KLIK) latarnię Baily. Doldrum Bay i kolejną malutką plażę między klifami, na horyzoncie oczywiście południowa część miasta ze szczytami gór Wicklow, słynne kominy i wpływające/wypływające promy z dublińskiego portu. Na samym końcu, zaraz na klifie znajduje się jedna z wielu Martello Tower (wieże obronne z czasów napoleońskich), którą obecnie można za horrendalnie wielkie pieniądze wynająć na airbnb tu KLIK. Nie powiem, chętnie bym w takiej wieży pomieszkała. Myślę, że przy najbliższej okazji "zrobimy" ten szlak, bo bardzo korci. Trzeba tylko czekać aż zrobi się troszkę cieplej. A póki co zdjęcia z wczorajszej wycieczki. Trafił nam się taki  piękny zachód słońca i to dość niespodziewanie, bo przewidywałam deszczowe popołudnie. A tu magia!















Tu mapka trasy, to ten fioletowy szlak KLIK.

*W czasie ubiegłorocznych upałów na wyspie, zbocza półwyspu Howth stawały w ogniu kilkukrotnie. Najgorsza rzeczą jest fakt, że ciężko tu dotrzeć strażakom, a w zasadzie jest to niemożliwe. W takich przypadkach pożary gaszone są z powietrza, co również jest wielkim przedsięwzięciem. Minęło już kilka miesięcy od pożaru, a krzewy i gęste paprocie w niektórych miejscach nadal nie odżyły. Czarna ziemia, czarne gałęzie lub inne, kompletnie ususzone bez ani jednego listka.




1 komentarz:

  1. Jak widać atrakcje nie wymagają dalekich wypraw i można eksplorować o różnych porach roku i dnia. Efekty warte wysiłku, dla zdrowia też pożyteczne.

    OdpowiedzUsuń