Moje dziecko ciąąągle śpiewa, a Twoje?

18:18 oh rainy day 1 Comments

Blanka lat 8. Kocha śpiewać. Mam wrażenie, że śpiewa od zawsze. Śpiewa dużo, a repertuar jest totalnie różnorodny. Śpiewa hity, o które nie posądziłby ją niejeden dorosły, ale również zawstydziłaby niejednego znajomością piosenek Phila Collinsa, Fleetwood Mac, Whitney Houston, Mike & The Mechanics lub Toto. Równocześnie miłuje sobie One Direction i Justina Timberlake'a. Ostatnio na czasie jest George Ezra i ta KLIK piosenka, którą już panoramicznie rzygam słysząc jej pierwsze sekundy w radiu. I z całym szacunkiem do pana Dżordża, z całym szacunkiem do Ciebie Blanka, ale ja już nie mogę, proszę przestań.


W pierwszej klasie, w czasie przygotowań do świątecznego przedstawienia w szkole, od listopada trenowała śpiewane części show, ostatecznie po kilku tygodniach umiała wszystko na tip top, mówione kwestie wszystkich dzieci również, a nawet to, co i kiedy pani robi, żeby było równo i idealnie. I w tym czasie, choćby mnie o 2 w nocy obudzili i prosili o zaśpiewanie czegokolwiek z właściwie nieobejrzanego jeszcze przeze mnie przedstawienia świątecznego, zrobiłabym to z palcem w nosie. To było 3 lata temu, ale mam wrażenie, że five sloppy snowman standing in the row, zaśpiewałabym bez mrugnięcia okiem, dokładając do tego obowiązkowe wymachy rąk. 

Tegoroczne przygotowania też już trwają, a Blanka oczywiście podśpiewuje. Prysznic trwa 40 minut, bo "przecież wszystkie te piosenki trzeba kiedyś zaśpiewać". I tu dochodzimy do tematu który zawsze mnie ciekawił. A mianowicie we wszystkich tych filmach, serialach, bajkach a nawet dowcipach jest mowa o śpiewaniu pod prysznicem. A ja nie znam ani jednej osoby, która wpadła by na pomysł, żeby to robić. Znaczy nie znałam, bo teraz mam taką w domu. Okazuje się, że pod prysznicem śpiewa się najlepiej. W łazience dodatkowo jest piękny pogłos, który prawdopodobnie niesie te Jej śpiewy w całym pionie w bloku. W sumie to kibel jest miejscem idealnym, bo śpiewa też kiedy siedzi na tronie, a nawet kiedy myje zęby, co jest już przesadą, ale dzieje się. Zęby wtedy trzeba myć drugi raz. 

Nie wiem dzięki komu, lub czemu Blanka tak bardzo kocha śpiewać. Nie wiem czy to te "aaa kotki dwa", "była sobie żabka mała" i "na wyspach bergamutach", które były stałym repertuarem w trakcie usypiania kilkumiesięcznej Blanki, czy oglądanie Voice of Poland ze starym. Może to i to.


Należy jednak zaznaczyć, że Blanka nie fałszuje i wszystko jest czyściutko. Zdarza się, że nie może sobie przypomnieć tonacji, co ją bardzo irytuje i póki nie trafi próbuje i próbuje i próbuje... Wspomniane już kiedyś wyjątkowe wibrato w jej głosiku, które nabyła nie wiem kiedy i nie wiem jak i dlaczego, ciągle jest dla mnie szokiem. Bo nikt z nas tak nie śpiewa, nie śpiewał a w ogóle to nie potrafi. 

Był czas na Justina Timberlake'a "I've got this feeling" i to było równie wkurzające jak obecny "Shotgun" Georga Ezry. Krócej, ale równie intensywnie trwała fascynacja główną piosenką z "The Greatest Showman" KLIK. Miłością okazała się też "Beauty and the Beast", którą śpiewała trzymając w ręce wydrukowany tekst. Zaznaczała przy tym, że zwrotkę którą śpiewa John Legend śpiewa specjalnie innym głosem, żeby było jak w oryginale. Tu KLIK

Wiadomo, że to nie są jedyne ulubione hity Blanki. Ale ciężko byłoby tak wymieniać, bo tego towaru jest dużo. Ale wspomnę tylko o jednym dość niespodziewanym dla mnie wyjątku, jakim jest "Baby Girl" zespołu Aqua. Piosenka ma już 21 lat, nie należy oczywiście do tych starych, dobrych hitów. Nie ukrywajmy, nie jest to kawałek, do którego się wraca bo był dobry, tylko zapomniany. Jak to się stało, że Blanka i Aqua i że to się dzieje, to ja naprawdę nie wiem.


Podsumowując. Blanka przychodzi do domu z nową piosenką. My się zastanawiamy co to, bo coś nam świta, ale Ona jeszcze po cichu, nieśmiało nuci sobie pod nosem. Po 10 powtórzeniach już ogarniamy co za nowość na chacie, cieszymy o wow, nowa piosenka, o wow ona to zna. Ale jeszcze jakieś takie momenty są niepewności, jeszcze nie do końca to idzie. Po 50 razie z podziwem kiwamy głową, ja nawet proszę o występ do kamery, żeby zarejestrować na pamiątkę nowy, ulubiony przebój. Po 100 razie mamy już dość. A ona ciągle prosi, żeby jej znaleźć właśnie ten na YouTube i właśnie ten włączyć. A najlepiej zapętlić, żeby tak w kółko sobie leciał.  Dobiliśmy do 200. A później 300...

Jednym z dodatkowych ulubionych zajęć Blanki jest oglądanie teledysków na YouTube. Pamiętam wieczór, kiedy Jej się spać nie chciało, a ja miałam do prasowania jakieś miliony ubrań czego nie znoszę robić. Odpaliłam do towarzystwa YouTube ze swoją ulubioną składanką (oldie but goldie tu KLIK - polecam, żanetka leta) a ona tak siedziała, patrzyła, śpiewała, komentowała i śpiewała, śpiewała, śpiewała. Po tym i jeszcze wielu innych razach, mogłaby startować w konkursie na ogarnianie teledysków z lat 80-tych. Bo ona je bardzo dobrze pamięta, teksty również, ma swoich ulubieńców. Tak Blanusia, "Easy Lover" Phila Collinsa też lubię tak bardzo jak Ty. 


To co? Kto ma w domu takich artystów?

* zdjęcia do tego wpisu są kompletnie przypadkowe. Najbardziej bawi mnie to pierwsze od góry. Było zrobione w trakcie gdy chciałam Jej odgarnąć włosy, jednak całuśna Blanka przytrzymała dłoń i  ją pocałowała. Tym sposobem mam idealne zdjęcie do wpisu o tym, jak Blanka katuje nas jedną i tą samą piosenką, dzień w dzień, wszędzie i nasz sposób na to.

** to oczywiście żart.
Nikt nie trzyma tak długo rąk, zaklejamy plastrem.





1 komentarz: