Kupmy sobie jesień. Moja lista osobista na ładną jesień. Prosto ze sklepu ;)

12:26 oh rainy day 0 Comments

Każda zmiana pory roku wymusza na nas nowe zakupy. Albo brakuje butów, bo sandałki z poprzedniego roku za małe, albo znoszone. Albo kurtki, która swoje przeżyła, ale kolejnego sezonu już nie chce. Albo kalosze z których mała nóżka z roku na rok wyrasta. Za to jesień ma jeszcze jedną, dodatkową, bardzo istotną potrzebę. W te wszystkie szarobure dni, kiedy na spacery nie ma się ochoty, albo możliwości, bo ulewy, wiatry i huragany (to u nas), to takie zakupy, są nie tyle co potrzebą ale terapią. Zwłaszcza, że jesienne kolory dodają energii i trochę rozbudzają z tej szaroburości (owszem, nie ma takiego słowa, wiem). 

Inaczej się je z miodowego talerza i pije z różowej filiżanki, a jak małżonek i dziecko ma do kompletu inny, równie kolorowy to robi się od razu weselej. Bo kto powiedział, że wszystkie talerze i kubki muszą być w 1 kolorze? Tu oczywiście H&M Home, którego tak bardzo mi brakuje stacjonarnie. Chociaż nie powiem, od jakiegoś czasu to raczej zakupy online wolę. 
A położone na lnianym (o matko, jak ja lubię wszystkie te lniane szmatki!) obrusie, to już jesień pełną gębą! Jeszcze tylko brakowałoby na stole wazonu z polnymi kwiatami. Też H&M Home

Ale wyjdźmy już z kuchni, po jedzonku, to najlepiej chillout, co? Moje umiłowanie do mało pstrokatych rzeczy ciągle trwa. Chociaż nie ukrywam, babcine kwiaty i róże są nadal moją wielką miłością - niekoniecznie miłością Kuby. Ciemnozielona, gładka pościel na jesień, jest idealna i dla mnie i dla Kuby. Ładny ten kolor, co? No i? Znowu H&M Home. 100% Cotton - najważniejsza rzecz.

A jak leżeć, to i pachnieć. Ostatnio wypsikałam już prawie wszystkie swoje buteleczki. Ciągle kusi Narciso Rodriguez, ale cena zabija. Tu mam coś równie przyjemnego (no ok, nie AŻ tak), jesiennego z piękną nutą śliwki i piżma - maj low -  to DKNY Golden Delicious

Golden Delicious, to i golden paznokietki. Nigdy nie wybrałabym brokatowych lakierów, ale ten złoty od Semilac na instagramowych kwadracikach wygląda kusząco i kusi mnie żeby sobie taki zrobić. To 260 Platinum Light Gold.

Szal z naszej rodzimej Avoca, ładna ta kratka, zielonkawa i spokojna. 100% wełna Merino, więc na pewno cieplutki. Tym razem cena nie jest zabójcza, więc kusi mnie bardzo. 

Plastikowe, duże kolczyki, to był hit tego lata i w jesiennych kolekcjach nadal je widzimy. Fajne te kolory, ciężko się zdecydować na jedne. Te są z Zary.

Od jakiegoś czasu cierpię na wielki brak torebek. Mam dwie malutkie, które mieszczą ledwo telefon, klucze do domu i chusteczki do nosa. Ale coś większego by się przydało. Bardziej sportowego, na co dzień i takiego do sukienki, lub botków. Tu jesienna wersja shopper bag. Pikowana, w jednym z  moich ulubionych jesiennych kolorów - ciemny wrzos. Duża, na zamek i ma małe kieszonki w środku. Idealnie. No i kto mi ją kupi? To polski Reserved. Na stronie internetowej Reserved można się zgubić, dużo więcej rzeczy niż kiedyś. Duży plus!

Ostatni must have to ♪♫ Płyta nie jest nowością. Owszem, wyszła na początku tego roku, ale ciągle gra i ciągle uwielbiam. Ale jakoś najbardziej uwielbiam na jesień. Zwłaszcza, że dziewczyny mają takie jesienne głosy. First Aid Kit 'Ruins'.
Jak klikniecie w nutki, tam najnowszy teledysk dziewczyn i piosenka ze wspomnianej płyty. Oj bardzo ♥


Pięknie planuje się dziewczęce, jesienne stylówki. Oczami wyobraźni widzimy te złote liście i skaczące dziewczę w zwiewnej sukieneczce i pięknych trampeczkach. A później przychodzi taki wrzesień, WRZESIEŃ! z temperaturą odczuwalną -3 w nocy i 13 w dzień, z wichurami i deszczami i sukieneczki pozostają w sferze marzeń, a ty się bujasz w dżinsach i kaloszach. EWRIDEJ. No ale nadzieję trzeba mieć. Buty i sukienusia (ale ona milutka w dotyku) Zara Kids.

Ale żeby nie tylko w dżinsach latać, jest coś, co mi przypomina moje dziecięce czasy. Sztruks. Jak byłam mała, miałam je chyba co jesień/zimę. Bardzo je lubiłam. Widzę, że wracają i to w różnych kolorach. A sztruksowy kapelusik, na tą przejściową porę też jest całkiem słodki, trzeba tylko uważać, żeby nie zwiało nam go z głowy, bo będzie gonitwa a nikt nie chce przecież się zmęczyć na spacerze, prawda? Komplecik też z Zara Kids.

Teraz kolejny komplecik, którego wspólną cechą jest zamek. Wyszło całkiem przypadkiem. Biuro detektywistyczne Lassego i Mai i ich nowa część 'Tajemnica Zamku', no nie powiem, zaświeciły się Blance oczy. Bardzo lubi te dziecięce kryminalne zagadki ;) A drugi zamek to oczywista oczywistość, zwłaszcza dla fanów Harrego. To Hogwart z Lego, och jak bardzo i ja bym chciała go mieć :D. To chyba będzie pierwszy prezent na zbliżające się urodziny Blanki. Raczej na pewno. 

W zestawieniu jest jeszcze mysz kosz, która jest super odmianą przy tych wszystkich plastikowych pudłach na szpargały. Zara Home.
A skarpet to chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. To Many Mornings, w jesienne gruszeczki. Jesień potrafi być piękna. Choćby na skarpetkach. 



Teraz będzie troszkę zwiewniej, niż w pierwszym kolażu. I chociaż znalazł się tu kocyk i skarpetki (tak, tez Many Mornings) z misiami i miodkiem ♥ a kocyk w piękną ... panterkę z frędzelkami? Tu H&M Home.

To będzie też piękna szmizjerka (z kieszeniami!) z Reserved w mega kolorze. Torebka, której workowy krój powraca co kilka sezonów. Ta jest z zamszu, nie za mała, nie za wielka. Idealna. Zara

Jest też bardzo modne lustro - tak modne, no ale przyznajcie, że prezentuje się całkiem super. Takie bambusowe słońce na te jesienne dni. Zara Home

W tamtym roku myślałam o klasycznych UGG, ale jak je przymierzałam, a zrobiłam to z jakieś 20 razy, to zawsze mi coś w nich nie pasowało. Nie wiem sama. Te są z tej samej firmy, również z futerkiem w środku, ale jednak estetycznie bardziej mi podeszły. Coś tak jakby zamszowe botki/chelsea boots. Bardzo mi się podobają.

A jak już zostawać w domu w deszczowe, ciągnące się w nieskończoność dni, to można sobie zrobić małe energetyzujące zapachem domowe SPA. Z olejkiem do masażu od Yves Rocher o takim zapachu, ale taaakim, że oszaleć można - Mandarynka & Cytryna & Cedr. Ten właśnie Cedr to tak pachnie, że kocham. Szkoda, że w Irlandii nie ma YR, ale w listopadzie przywiozę na pewno. 

Termos, chociaż w mało jesiennych kolorach (ale za to w moim ulubionym różu) na coś ciepłego, rozgrzewającego. W trasę. Riffle Paper Co. U nich to wszystko by się kupiło. Każdy. Jeden. Pojedynczy. Ołówek. 

Kolczyki. Z tego sklepu kupiłabym większość. Bo są super śliczne. Delikatne jak te złote dłonie, ale też pełne, perłowe, drewniane, obłędne. Tu sklep - Kajo Jewels


I to by było na tyle.

Żartuje.
Chciałabym kupić wiele, wiele więcej. 
Ale chyba każda z nas tak ma, co nie?

0 komentarze: