Korona na jesień. Wianek z jarzębiny 2018 • autumn vibes

00:08 oh rainy day 1 Comments

Tradycja wianków - tak, to już tradycja - trwa u nas od pięciu lat. W tym czasie, oprócz zjawiskowej jarzębiny, baaardzo jesiennej, pojawiły się też wdzięczne goździki (której chyba najlepiej z całej tej wiankowej przygody współpracują przy zaplataniu) oraz Sakura, czyli te przepiękne, bladoróżowe drzewa, które całymi alejkami kwitną na wiosnę. Na Wielkanoc, pojawił się też modrzew, a w maju - obowiązkowo bez. To był nasz pierwszy raz z bzem, myślę, że mega udany i na pewno do powtórki za rok. 


Jak przypominam sobie pierwszy jarzębinowy wianek (2014 rok) i pucułowatą buzię Blanki to aż się wzruszam. Zdjęcie było robione miesiąc przed Jej urodzinami i chwilę po tym, jak pierwszy raz poszła do przedszkola. Dokładnie parę dni przed naszym wyjazdem do Francji.  Była wtedy taka przejęta, nie chodziła, tylko podskakiwała z nóżki na nóżkę cały spacer. 

Kolejny jarzębinowy wianek* (2016 rok) zbiegł się w czasie z pierwsza wycieczką promem do Walii. Wtedy też pierwszy raz (dużo tych pierwszych razów przy wiankach ;) pokręciłam Blance włosy w drobniutkie warkoczyki i po ich rozpuszczeniu miała piękne, gęste sprężynki. Wianek był dorodny, gruby, a zdjęcia robiłyśmy przy plaży w Portmarnock. 

Rok później (2017), kolejna plaża i kolejny wianek. Tu również był pierwszy raz, bo dzień wcześniej zrobiłyśmy Blance (szkoląc się na YouTube :D ) grzywkę. Tak bardzo wymarzoną, że dłużej już nie mogłyśmy czekać. Wianek z grzywką to nowość, do tego zdecydowanie bardziej dorosła buzia Blanki.

W tym roku... no cóż, oryginalnie nie będzie - kolejna nowość, kolejny pierwszy raz. Wianka na krótkich włosach jeszcze nie było. Wakacyjna fryzura doczekała się korony - wypadło na jarzębinowy sezon. I choć lato było przepiękne, ciepłe i zaskakująco miłe, wieczór z wiankiem był chłodny i wietrzny. Blanka skończyła z czerwonym nosem i bardzo szybko uciekaliśmy (a szkoda!) z tego najpiękniejszego miejsca do oglądania zachodu słońca - najwyższego punktu na Półwyspie Howth. Dookoła nas, rosły dosłownie dywany fioletowych wrzosów i żółty kolcoliost. Obydwa mega popularne w Irlandii. Całość robiła niesamowity klimat. Fajnie, że trafił nam się taki piękny zachód, bo później cały wieczór i noc deszcz nie odpuszczał. 







Dzisiaj trochę zdjęć sprzed kilku dni. Wrzesień 2018, nasz 4 jarzębinowy wianek. Blanka lat (prawie) 8. Drugoklasistka. Pod prysznicem śpiewa 'A million dreams' z The Greatest Showman, a poza nim w kółko 'Shotgun' Georga Ezry (bo chłopcy w klasie to ciągle śpiewają). Zamiast czekolady do picia o którą zawsze prosiła gdy zamawialiśmy swoje kawy, pije spienione mleko kokosowe. Mówi, że bardzo smakuje (juuhuu!) Wyrosła z wszystkich spodni i bluzek. Z wszystkiego na raz. Okazuje się, że problem dotyczy również... ekhm, tego co pod spodnie zakłada.

No cóż... wianek pasował jak ulał, a z takim uśmiechem to w ogóle pierwsza klasa.

Na instagramie, pod hashtagiem #wiankipannyblanki wszystko jest udokumentowane :)

1 komentarz:

  1. No nie liczyłabym tak bardzo na wiankowe powtórki;lata lecą, nie wiadomo w którym momencie Blanka powie że koniec zabawy :)

    OdpowiedzUsuń