You, me & the sea ♥ Wyjątkowe #ShellsCafe przy plaży w Strandhill.

11:05 oh rainy day 0 Comments

Przyjeżdżamy do Strandhill nocą. Domy jak domy - typowe, irlandzkie. Jedna, główna ulica, kilka mniejszych, ale puby to chyba ze trzy albo i cztery. Szkoła surfingu (oczywiście!) piękne pole golfowe z widokiem na wyjątkowe w tej części kraju góry. Mnóstwo Bed & Breakfast.



Pod względem gęstości zaludnienia, Irlandia ciągnie się raczej na końcu stawki 46 europejskich krajów z wynikiem 63 os/km². Łącznie, jest nas tu 4 728 000, a w samym Dublinie na km² przypada aż 4588. Cała aglomeracja stolicy liczy 1 273 069 os. Więc w zasadzie nie ma się czemu dziwić, że jak wyjeżdżamy z tłocznego Dublina, kierując się na dziki zachód, nastaje cisza. Auto trzeba zaopatrzyć w paliwo, bo może się okazać, że we wsi może i będzie pub (albo i dwa) ale stacji benzynowej może braknąć - taki żart, chociaż kto to wie?




I w Strandhill jest właśnie taka cisza. Sobota, rano. A po ulicy przejechały może trzy samochody. Z naszego B&B dojeżdżamy do promenady nad oceanem. Tu, choć tylko garstka spacerowiczów, stoi duży wan, a przed nim kilkanaście desek surfingowych i rzędy piankowych bucików i całych kombinezonów. Rozbijające się przy plaży fale, to raj dla surferów. Na balustradzie balkonu pobliskiego B&B wiszą same pianki do pływania. Warunki idealne.


Tu też, znajduje się chwalona pod każdym względem kawiarnia i mały sklepik. Chociaż kawiarnia to za mało powiedziane. Zjemy tu pyszne śniadania, lunch/obiad i dostaniemy pyszny deser (nawet w porze śniadaniowej ;) Chociaż jest lato, i to całkiem extra ciepłe lato, nad oceanem porządnie wieje, więc siadamy w środku. Dla wielbicieli atlantyckiej bryzy są przygotowane poduszki i koce na zewnętrznym tarasie. W środku mamy wystrój pod tytułem "pod kontrolą: mydło i powidło". Są różne krzesła i ławki, poduszki, obrazki, plakaty i nawet uroczy różowy neon "I'm glad you're here". - My też się cieszymy, że tu jesteśmy.



Przychodzimy może 10 minut po otwarciu, a kilka stolików jest już zajętych. Składamy zamówienie i chcę zrobić parę zdjęć wnętrzu, ale okazuje się, że wszystkie stoliki są już zajęte, zrobiło się dosłownie pełno. Skąd Ci ludzie się tu wzięli? Aparat więc odkładam, nie będę przeszkadzać. Dostajemy zamówioną kawę i Buddah Bowl z brązowym ryżem, mieszanką owoców, domową granolą (wspaniała!), śmietanką kokosową, imbirem i limonką, na końcu polane miodem. Gdyby nie to, że porcje były sycące, to kusiły nas tosty, które miały tak różne dodatki, że każdy znalazłby coś dla siebie. 




Atutem tego miejsca jest fakt, że właściciele serio potraktowali jakość serwowanych dań. Wiele produktów wychodzi prosto spod ich rąk. I tym sposobem całe pieczywo wypiekane jest na miejscu, ciasta i ciasteczka również. Marmolada? Dżem? Relish? - też domowe. Jajka przywozi zaprzyjaźniony farmer. Kawa wypalana jest w Irlandii (ale już po jej drugiej stronie, bo w Wicklow). 

I mimo, że mieścinka jest malutka, po otwarciu "Muszelek" robi się tłok. Bo tu jest i pysznie i ślicznie. W sklepiku obok jest cała masa pięknych rzeczy i całkiem innych niż w sieciowych sklepach. To coś jak mała cząstka Avoca. Zabawki, papeterie, biżuteria, książki, pierdylion gadżetów i jedzenie. Bardzo, bardzo ładnie opakowane jedzenie. Pod sufitem zawieszone kaskady światełek, przy ekspresie do kawy, gdzie kupujemy kolejną kawę na drogę stoi krasnal i pilnuje papierowych kubków na kawę, które zaprojektowane są specjalnie dla Shells.









Czy pijąc kawę w kubku z napisem you, me & the sea, obok rozbijających się fal, nie jest tak, że nic już więcej w tej chwili nie potrzeba? Nam nie było. No może więcej czasu na takie nicnierobienie, bo niestety, ale czas w tym miejscu nam się już kończył. Wieeelka szkoda. Miejsce zdecydowanie na pięć gwiazdek. 


Ich adres:
Seafront, Strandhill, Co. Sligo
                               - po prostu.

Dom ma piękny, morski kolor elewacji, a boczna ściana jest z tym samym, ale wielkim napisem, który znajduje się na jednym z wielu, wyjątkowych kubków. Ich instagram (tu KLIK), to codziennie nowe, smaczne i autentyczne foty. Przyjemnie się ogląda. I już trochę tęskni. 

Sea you soon!

0 komentarze: