Avoca Store, Malahide Castle & Gardens

20:29 oh rainy day 1 Comments

Avoca, to rodzinna, irlandzka firma i zarazem jeden z najpiękniejszych sklepów w Irlandii. Swoją nazwę zawdzięcza malutkiemu miasteczku w hrabstwie Wicklow. W Avoca, w latach 20. XVIII wieku  założono spółdzielnię i na miejscu działał młyn, w którym miejscowi rolnicy mogli rozdrabniać swoje zboże, ale także zajmować się tkactwem ( to najstarsza, działająca do teraz manufaktura w Irlandii jak i na świecie).



Tkano ubrania dla miejscowych górników - w Avoca znajdowały się kopalnie miedzi i ołowiu. Początkowo, używano najzwyklejszej, naturalnej przędzy do odzieży, jednak z czasem aby barwić tkaniny zaczęto używać barwników roślinnych, czerwieni, żółci i zieleni, które do teraz są uznawane za charakterystyczne odcienie Avoca. 

Mały, lokalny biznes został z czasem przekształcony w prężnie działająca firmę o skali międzynarodowej. Nie obyło się oczywiście bez kryzysów, które szczęśliwie pokonano. W latach 90. Avoca stała się wielką marką. Na powrót zaczęto tkać, a oprócz tego, tworzyć ceramikę, mydła i perfumy, świece a także własną kolekcję odzieży.















Zajęto się także linią spożywczą. I tak od dżemów, chutneyów (polecam z całego serca!) mamy teraz do wyboru domowej roboty pieczywo, ciasta i wyszukane słodycze. Restauracje, które znajdują się przy każdym z 12 sklepów na terenie Irlandii i Irlandii Północnej mają w swojej ofercie dużą ilość pysznych produktów, skoncentrowanych na świeżych, lokalnych wysokiej jakości składnikach. W restauracjach, w czasie lunchu często trzeba czekać na miejsce. 


Kawa jest przepyszna, a kolejki w słoneczne weekendy aż się zakręcają. Ta sprzedawana na wynos podawana jest w kubkach z ładnym, charakterystycznym wzorkiem i napisem (od niedawna w pełni poddawanych recyklingowi), scones z gruszką i płatkami migdałowymi - obłęd! (a ja przecież skonów nie lubię!).
Najlepiej przyjść tu rano, zaraz po otwarciu, kiedy nie ma tłumów i powoli zacząć dzień w miłym otoczeniu i wśród pięknych rzeczy. 











W księgarnianej części sklepu, można się również zaopatrzyć w jedną z kilku wydanych przez Avoca książek kucharskich, ale cały książkowy asortyment nie kończy się tylko na kuchni. Dodatki do domu, wszelakie kubki, dzbanki do mleka, talerzyki, ozdoby i ozdóbki - można stąd nie chcieć szybko wyjść.







Najpiękniejszy dział, a zarazem serce sklepu to oczywiście słynne pledy, szale i koce. W pięknych, intensywnych kolorach, tkane z kaszmiru i wełny która jest kolejnym irlandzkim dobrem. Owce pasące się na zielonych, irlandzkich pagórkach są częścią tego przedsięwzięcia. Koce do dzisiaj produkowane są w rodzimym miasteczku. I właśnie tam, można podejrzeć od początku do końca proces ich powstawania, w stworzonej specjalnie dla turystów mini trasie wycieczkowej w środku młyna (wejście jest darmowe).    





Oczywiście nie ma co ukrywać, że sklep do tanich nie należy. Ale trzeba się nastawić na to, że za jakość się płaci, a poza tym, często wystarczy nasycić oko, pospacerować alejkami w sklepie i nastrój lepszy się robi. To system, który wybieram ja - Kuba wybiera scones i kawę :)

Nasz najulubieńszy sklep znajduje się w parku, przy zamku i ogrodach w Malahide. Otwarty został w 2012 roku, więc jest naszym równolatkiem jeśli chodzi o bycie tu, w Irlandii. Miejsce jest przepiękne, idealne na niedzielne spacery. Z miasta można dojechać koleją podmiejską lub autobusami. Stacja znajduje się w pobliżu wejścia do parku. Po buszowaniu w sklepie, warto przejść się zielonymi uliczkami parkowymi




Dodatkową atrakcją (a może raczej główną, dla której przyjeżdżają tu tłumy turystów) jest zamek. Zamek, który od całkiem niedawna znajduje się w rekach państwa, został oddany do zwiedzania (to jeszcze przed nami). Przyzamkowe ogrody i szklarnie, w letnim okresie są dodatkową atrakcją, spotkać tu też można piękne pawie. W lecie, na błoniach przed zamkiem, organizowane są koncerty i kino letnie. Dzieje się coraz więcej.

Zdjęcia robiłam w dwóch turach i z dwoma różnymi ekspozycjami we frontowej części sklepu. Te, zmieniają się co jakiś czas, to właśnie stąd chciałoby się spakować w kosz wszystko i z wszystkim wyjść ze sklepu ;) Zapomniałam dopisać, że każdy sklep ma swoją dziecięcą część. Pełną ubranek, zabawek i akcesoriów. Blanka mogłaby tu zamieszkać, co mnie w ogóle nie dziwi. Zabawki są kompletnie inne, niż te które dostaniemy w popularnej sieci sklepów Smyths (brak tutaj Frozenów, lalki Barbie i myszki Mickey ;) Sama aranżacja w sklepie robi największa robotę, a to czują też dzieci. 





1 komentarz:

  1. Pamiętamy ten sklep, ma swój niepowtarzalny unikalny urok. Jest czym sycić oczy.

    OdpowiedzUsuń