Happy Out (in Dublin) czyli kawa w plenerze

23:03 oh rainy day 4 Comments

Irlandczycy uwielbiają być gdzieś, z kimś, jeść i bawić się. Rano, po wyjściu z domu przed pracą, kupują kawę na wynos. Poranny jogging często ma przerwę na kawę, lunch je się 'na mieście' a w godzinach porannych lub właśnie południowych, kafejki i bary sałatkowe, są pełne ludzi.
I choć nasze lunche to bardziej drugie śniadania, a tutejsze kolacje to nasze obiady, to na kawę zawsze jest pora. Oprócz sieciowych kafejek, jak grzyby po deszczu rosną małe miejsca z klimatem, gdzie króluje kawa i coś na ząb a przede wszystkim dłuuugie kolejki. 

My też mamy swoje ulubione miejsca, na spacery. Jednym z nich jest wspominana kilka postów wcześniej Bull Island (tu KLIK). To miejsce, to najbliższa plaża dla centralnego Dublina. Można na nią wjechać samochodem, przejeżdżając przez drewniany mostek, o szerokości jednego samochodu i wąskiego 'chodnika' dla pieszych - ostatecznie to wyspa (w czasie przypływu z drżeniem nóg przez niego przechodzimy). Pływy morskie odsłaniają w tym miejscu brzydkie, muliste dno, ale przypływ szybko to naprawia. To niesamowite, ale wyspa ma takie miejsca, gdzie różnica w przypływach i odpływach może doszczętnie zrujnować widok. Tu zanim przekroczymy most, potrafi też nieźle...pachnieć. Na lewo, mamy pola golfowe (irlandzki standard, jest ich dużo i chyba każda dzielnica ma swoje), na prawo zatoka i widok na Dubliński port, z kominami elektrowni Poolbeg, tu horyzont zamykają szczyty gór Wicklow. Horyzont po lewej stronie i na wprost mostu, to zatoka Dublińska z wypływającymi i wpływającymi do miasta promami, oraz plażą Dollymount. Betonowe molo, którym kontynuuje się spacer wgłąb morza, zwieńczone jest posągiem Realt na Mara - Maryi, Królowej Morza. 

I to właśnie tu, przed wejściem na plażę ktoś wpadł na genialny pomysł, żeby postawić kontener, a w nim zrobić mini kawiarnię z opcją dobrego tosta na śniadanie, croissanta i oczywiście świeżo parzoną kawę. A jak ktoś robi jeszcze na niej piękne wzorki, to ja jestem w niebie (wiem, wiem to głupie). Psiaki też skorzystają z przygotowanej wody, na wynos dostaniemy też kawowy kompost, a jeśli znudzi nam się chodzenie, to są ławki i koce na chłodniejsze dni. Wszystko jest bardzo proste ale sprawdza się mega dobrze. W ciągu tygodnia, z samego rana, miejsce idealne na randki. Mało ludzi i wolne ławki, a przy ładnej pogodzie, extra widoki na morze, kurczę jest super. 
Nazywają się Happy Out i faktycznie wesoło jest tam być.




















4 komentarze:

  1. Juź czuję klimat tego miejsca - zapachy, kolory,falki,wiatr - cudnie😎 Happy Out!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudnie, zwłaszcza jak słoneczko świeci ☉😊

      Usuń
  2. Czasami proste pomysły najlepiej się sprawdzają, bardzo mi się podoba to miejsce skądinąd nam znane :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten przemyski już stanął nad Sanem?

      Usuń