Najlepsze naleśniki świata (trata tata)

11:09 oh rainy day 2 Comments


U kogo piątek należał do naleśników?
Ha! Klasyka...
A czy jest na sali ktoś, kto ich nie lubi? 
Nie ma, ok.
A kto robi naleśniki "na oko"?
No, już więcej.


Ja może na oko nie robiłam, ale zawsze musiałam albo dosypywać mąki albo dolewać wody. Później przepisów szukałam w internecie i tak się ich trzymałam. Raz dolewałam wodę gazowaną zamiast zwykłej, innym razem dodawałam ociupinkę proszku do pieczenia. Tak, są i takie przepisy. W ramach fit - super - zero kalorii, smażymy na suchej, teflonowej patelni. I to, proszę państwa jest największa zbrodnia przeciwko naleśnikom. Naleśniki muszą być smażone na patelni pociągniętej (przed wylaniem każdej chochelki ciasta) odrobiną tłuszczu. A najlepiej masełka - rzecz jasna. Smażą się krótko, z jednej i drugiej strony. Mają ten wspaniały marmurek, takie naleśnikowe rumieńce. 

Przepis na naleśniki ze zdjęcia, pochodzi z książki Trufli (TU jej apetyczny blog a TU (nie)zwyczajne, smakowite kwadraciki na instagramie). Różni się od innych tym, że niczego w nim zmieniać nie trzeba, ani dosypywać ani dolewać. Dodatek mąki owsianej też robi różnicę, bo już w momencie miksowania ciasta pachnie ono inaczej. Później, to już nasza fantazja. Na słodko, czy na słono. Obiadowe z białym serem umieszanym z koglem moglem to klasyk. A na śniadanie lub kolacje to z czym? Te ze zdjęcia, umilały nam niedzielne przedpołudnie. Na słodko. Z konfiturą wiśniową, masłem fistaszkowym i bombą cukru od Bonne Maman, czyli Hazelnut Praline Caramel. 
A Wy z czym wciągacie naleśniki?









Bonus muzyczny po kliknięciu w nutkę bardzo je lubię!

2 komentarze:

  1. Za taką pochwałę naleśnika, tylko buzi im dać. Jeżeli tak samo smakują jak wyglądają, to niebo w gębie.

    OdpowiedzUsuń