9 lat temu w Paryżu

20:07 oh rainy day 1 Comments

Kiedy zaczynaliśmy przygodę ze zdjęciami i naszą pierwszą lustrzanką*, ustawienia mieliśmy te same do wszystkiego - automat. Natrzaskanych zdjęć była cała masa, która później zalegała na komputerze, żeby kolejno z braku miejsca, zawędrować na dysk przenośny. Ten, został wysłany w kosmos i spoczął gdzieś na dnie jakiegoś pudła z rzeczami potrzebnymi 'ale nie aż tak'. Rzeczy potrzebne 'nie aż tak' a w tym nasz pierwszy wspólny dysk przenośny (panie jeżu jak to brzmi! 🙈) okazał się lekko popsuty i wisiała nad nim groźba nieuruchomienia. Przed Wielkanocą, Kuba wziął sprawę w swoje ręce. Ten dysk, to komnata wspomnień. Zdjęcia z naszego pierwszego wyjazdu do Zakopanego, moich praktyk kolonijnych, mniejszych i większych wycieczek, kolejnych wycieczek do Zakopanego... Między innymi ze zdjęciami z naszego ślubu i wycieczki do Francji zaraz po nim. Zdjęcie ślubne wysłałam mamie, tak po prostu - ni z gruszki ni z pietruszki. Pisałam, że to już 9 lat, jak ten czas leci, że wybiorę i wywołam kilka, żeby mieć je w wersji papierowej. W zamian dostałam też fotę. Z pierścionkiem zaręczynowym mojej siostry, która dostała go dokładnie chwile wcześniej. Telepatia - bo nic innego nie przychodzi mi do głowy. Miałyśmy timing, jak nic! W szoku byłam cały wieczór, myślałam, że takie sytuacje się nie zdarzają. Coś wisiało w powietrzu :)


Przed kolejną wycieczką do Francji, wrzucam zdjęcia z Paryża. W stolicy byliśmy przelotem, zdecydowanie za krótko. Miasto jest ogromne, metro szybkie a wieża Eiffla wysoka i dokładnie taka sama jak na pocztówkach. Jednak z całym przekonaniem stwierdzam, że większe wrażenie zrobiły na mnie małe francuskie miasteczka, niż znany nam wszystkim z albumów i filmów Paryż. Tak czy siak, to chyba obowiązkowe miejsce dla turystów. Tym razem Paryż, tak jak i inne duże miasta, nie jest już w naszych planach (chociaż moje to i tak bagietki, wino i sery - nic nie poradzę). Odwiedzimy za to Szwajcarską Riwierę, czyli rejon Jeziora Lemańskiego. Jeszcze 9 dni i ruszamy :)

* tą lustrzankę, kupiliśmy właśnie wtedy, we Francji.













































1 komentarz:

  1. To nie tylko "rękopisy nie płoną" kłania się "Mistrz i Małgorzata" M.Bułhakowa.

    OdpowiedzUsuń