#instagram #november_memories_2016

01:11 oh rainy day 1 Comments





Listopad zaczął nam się ekstremalnie, co zapamiętamy do końca życia.
Pożar, który wywołał w mieszkaniu jeden człowiek, spowodował ewakuację całego apartamentowca. Ludzie w popłochu uciekali z mieszkań, nie do końca zdając sobie sprawę z tego co się dzieje. My mieliśmy tą przewagę, że cały palący się pion widzieliśmy z okna i opuściliśmy mieszkanie już po chwili. Część mieszkań dowiedziała się o zdarzeniu, dopiero kiedy strażacy zapukali im do drzwi. Wszystko działo się tak szybko, że ciężko było myśleć o czymkolwiek innym, niż ucieczka. Nam udało się ubrać i wyjechać z garażu autem. Ale większość osób nie miała czasu na ten komfort. Dzieci w krótkich rękawach (listopad!) i na bosaka. Na zewnątrz zimno i wieje. Frontowa ściana budynku w ogniu, kilka zastępów straży pożarnej i policja. Pożar był ciężki do opanowania, ostatecznie po przeszło trzech godzinach dowiedzieliśmy się, że noc spędzimy w hotelu. I tak zostaliśmy z autem, rozładowanymi telefonami i portfelem w ręce. I to był nasz luksus. Niecałą dobę później, po wielu telefonach czy już można, czy wszystko ok wróciliśmy do swojego mieszkania. To był nasz kolejny luksus. 8 apartamentów do dzisiaj jest nie zamieszkałych. Ludzie zostali bez niczego. Większość jest zalana kompletnie a palące się mieszkanie i sąsiadujące z nim drugie - z dziura w dachu i samym szkieletem ścian w środku. Widok był smutny i przerażający. Zapach spalenizny jeszcze przez kilka dni unosił się w powietrzu. Teraz, równo miesiąc po zdarzeniu w mieszkaniach zaczyna się remont, który pewnie potrwa kilka miesięcy.
Nie wiem, kompletnie nie wyobrażam sobie jak można być takim idiotą, żeby doprowadzić do tak wielkiej tragedii. Nigdy jeszcze tak się nie bałam i nie widziałam pożaru takich rozmiarów. 1 listopada utknie nam w pamięci na pewno.


Dalej było już o niebo spokojniej i całkiem przyjemnie. Ten najmniej lubiany przez wszystkich miesiąc w roku, nie był do końca taki zły. Chociaż ciągnął się okrutnie. 
Blanki pierwsza podróż pociągiem, podczas której ciągle chciała coś jeść albo skakać po siedzeniach (zdjęcia powyżej)
Kino i całkiem dorosły film "Fantastyczne zwierzęta i jak je złapać", który podobał się całej naszej trójce. Małej fance Harrego Pottera oczy świeciły się jak żaróweczki.


Kolejne kino z koleżanką i calutki dzień bez rodziców, i z mnóstwem atrakcji.
Pierwszy występ w szkole tańca irlandzkiego. 
Pierwszy raz w tym sezonie w górach spadł śnieg i nie mogliśmy sobie tego odmówić, żeby go na własne oczy zobaczyć. Blanka oczywiście skakała z podniecenia że ulepi bałwana. Śnieg był, owszem, ale bardziej dla ozdoby niż do lepienia. Zawód był wielki.




Przy okazji śniegu, zimowe bajki poszły w ruch i nowa odpowiednia piżamka do spania.
W międzynarodowy dzień pluszowego misia - tak, tak, jest taki dzień - misio został wycałowany dokładniej niż zwykle.


Na parapecie stanęła i zaświeciła gwiazda, mój nowy nabytek z Ikea. Kilka lat musiało minąć, żebym ją w końcu kupiła a nie wzdychała tylko do katalogu. Właśnie mi świeci jak tak sobie stukam w klawiaturę.



Aaa zapomniałam o rannych ptaszkach! Chociaż wstać na wschód słońca, tu w Irlandii nie jest aż takim wyczynem, gdy słońce budzi się o 7:40. Ale to wolna sobota była, więc przyjmijmy że to jednak był wyczyn ;) Zwłaszcza, że rannym ptaszkiem to ja nie jestem na milion procent. Kuba potwierdzi. Całą trójką ruszyliśmy z aparatem łapać wstające słońce. Wschód był przepiękny, tu - KLIK film :)



Przesypiając wschody słońca lub będą jeszcze w pracy już wiemy ile tracimy. Tutaj KLIK kolejny film, z kolejnego wschodu, na który Kuba już sam się wybrał. Co za kolory!

Poniżej, nasz listopadowy wypad do Skerries, było bardzo zimno, zmarzliśmy okropnie, za to później rozgrzała nas piernikowa kawa. Jesień chociaż zimna, tez może być piękna.




Zmieniłam instagramowe podsumowanie miesiąca z filmów, na zdjęcia. To iPhone, dlatego taka jakość. Najszybciej wyciągnąć telefon i uchwycić chwilę. Więc instagram jest takim domem dla naszych uciekających momentów.
Dzisiaj trochę takie mydło i powidło. Wcześniejsze filmy nie sprawdziły się, a szkoda, bo zawsze dokładałam jakąś ♫♪ piosenkę, która aktualnie brzmi nam w uszach a szczególnie u Blanki w uszach. Fajnie będzie odsłuchać sobie to po kilku latach :) Dokładam ♫♪ chociaż ciężki był wybór w tym miesiącu. No ale królowa listopada jest jedna ♥

1 komentarz:

  1. Ekstremalnie, ale ważne, że szczęśliwie zakończone.Foty jak zwykle dają wyobrażenie miejsc i klimat.

    OdpowiedzUsuń