1 Grudnia {chocolate bars with marshmallows} #christmas_kitchen_stories

23:29 oh rainy day 1 Comments


Zdarzają nam się chwile, kiedy Blanka ma dość każdej swojej zabawki, czytania książek czy rysowania. Wtedy najczęściej prosi o włączenie bajki. Blanka nie ma swojej jednej, ulubionej. Blanka ma fazy na bajki. Jest faza na Muminki a później jest faza na Psi patrol. A później Horried Henry lub Charlie i Lola. Jak Pani w szkole włączała dzieciom Mr Bean, to w domu tez był Mr Bean. A najciekawsza ostatnio było życzenie o Świnkę Peppę, którą oglądała jak była małym bobkiem. Cóż - jej wybór. 
Prośba o włączenie bajki, z różnych powodów, nie zawsze skutkuje jej włączeniem. Wtedy Blanka przechodzi do fazy drugiej. I w zależności kogo męczy o bajkę, padają takie pytania:

B: Mamo, a mogę bajkę?
Ja: Nie Blanka, bo ....
B: Oj mamo no włącz mi, proszę...to chociaż Makłowicza włącz albo Master Chefa albo Magdę Gessler, oj mamo no włącz na chwilkę przecież. 

albo:

B: Tato, a mogę bajkę?
Kuba: Nie Blanka, bo ....
B: Oj Tato no włącz mi, proszę....to chociaż Kejsi Nesta* mi włącz, oj tato no włącz na chwilkę przecież. 

Także tak. Ja jestem od Gesslerowej a Kuba od youtubera. Oczywiście, że czasem włączamy ;)
Ostatnie nasze wycieczki, w czasie których nagrywaliśmy wschód słońca itp, odbiły się też na Blance. Jak w radiu słyszy swoją piosenkę to włącza w swoim tablecie funkcje nagrywania i ucisza nas "szzzzz! tam się nagrywa, bądź cicho teraz". Z niecierpliwością czekam na to, kiedy będzie  - cytuje Blankę - "obrawiać zdjęcia". 
No ale przejdźmy do rzeczy, znaczy do tytułowych marshmallow bars.  Tak, tak - to po jednym razie z Gordonem Ramsayem na YouTube, kiedy Blanka prosiła o Makłowicza albo MasterChefa a ja dla odmiany włączyłam Jego. Gdyby człowiek nie oglądał tego żarcia w internetach... Blanka zobaczyła pianki i złożyła zamówienie a później uroczystą przysięgę "ja Ci to zrobię sama, tylko troszkę mi pomóż". I wychodzi na to, że i z YouTube można czerpać inspiracje do zabawy już czysto unplugged. I tym razem my, tak jak Gordon z Tilly, zrobiłyśmy batoniki czekoladowe z małymi piankami. Tak jak chciała. Tu przepis i filmik KLIK. Ponieważ pianki kojarzą mi się z zimowym klimatem, będzie to nasz pierwszy post w kategorii #christmas_kitchen_stories.
Do czytania proszę sobie włączyć dzwoneczki. Ja wiem, że to już klik było w ubiegłym roku, ale  to proszę państwa jest evergreen. Musi być. A do tego kocham miłością pierwszą i prawdziwą. To chyba od zawsze jest takim muzycznym dzień dobry na grudzień. Do tego sypnę nam śniegiem na blogu, niech już będzie ta zima. Przynajmniej tu.





*Casey Neistat, amerykański vlogger i youtuber

1 komentarz: