(po) psie smutki, plaza Portmarnock

01:38 oh rainy day 0 Comments

Ciągle nie możemy się rozstać z psimi wspominkami. Lulu wróciła już do swojego domu. A my pochlipujemy po kątach z tęsknoty za tym pięknym pyszczkiem. Nie spodziewałam się, że w te 11 dni można na zabój zakochać się w psie. Blanka ryczała, a ja, któregoś wieczoru słyszałam stukot psich pazurków o parkiet, choć już ich nie było. To tak, jakby ktoś wyłączył radio, które gra non stop. Nagle zapada cisza, a muzyka która wcześniej grała zmieniła się w boleśnie dzwoniącą w uszach ciszę. Przysięgam uroczyście, kompletnie zwariowaliśmy. Od stóp, po ostatni sterczący włos na głowie. 

Zdjęcia wzbijającej tumany piasku, fruwającej z radości Lulu. Mimo chłodnego wieczoru i mżawki, wieczór był jednym z przyjemniejszych ♥










0 komentarze: