just chillin' Plaza w Baltray

23:23 oh rainy day 0 Comments


Na niebie nie było nic, oprócz białych wstęg, które ciągnęły za sobą samoloty. Szumiące morze, fala, za falą wlewało się coraz głębiej w plażę. Za wydmami, ptaszki śpiewały o pięknym lecie a my robiliśmy nic. To było najprzyjemniejsze NIC jakie można sobie wyobrazić po całym tygodniu w gonitwie szkoła - dom - praca. Wracając myślami wstecz, do ubiegłego lata, zaciskamy kciuki i zaklinamy pogodę. Jest pięknie i niech tak zostanie.

Będąc tu po raz kolejny, stwierdzamy, że to jedna z najspokojniejszych i nieprzeludnionych plaż, jakie widzieliśmy. Aż żal nam było, jak ostatnim razem droga, którą trzeba pokonać do plaży była "zamknięta". Koleżanki krowy dostały pastwisko z dostępem do morza. Pełen wypas. A my straciliśmy plażę i te skoki przez płot, które do niej prowadziły, łąki i wydmy, które same w sobie były atrakcją.
W jedną z tych tropikalnych niedziel, spróbowaliśmy ostatni raz. Koleżanek nie było. Widać to była ich zimowa miejscówka. Latem, po łące skaczemy my i Blanka ;) i wyjątkowo psia przyjaciółka Lulu.


















0 komentarze: